sobota, 6 lipca 2013

rozdział 90

Przecież jak on zobaczy, że ma różowe włosy to zabije dziewczyny! Dotknęłam jego włosów. Są suche czyli, że nie dość, że farba jest normalna (nie szamponetka) to jeszcze wysuszyła i zniszczyła mu włosy.
-James, James kochanie obudź się.- Mówiłam nerwowym głosem.
-Tak kicia?- Otworzył oczy i uśmiechnął się do mnie. Nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem.- Coś nie tak?- Zapytał.
-Po prostu nie do twarzy ci w tym kolorze.- Zaśmiałam się i obserwowałam jego reakcję. Najpierw zdziwienie, mina jakby nie wiedział o co chodzi, później coraz szersze oczy i w końcu zrobił się czerwony ze złości i pobiegł do łazienki.

**Oczami Narratora**


-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!- Wrzeszczał na całe gardło.- JUUUUUUUSTIIIIIIINEEEEEEEEE!!!!!!!!! NIIIIIINAAAAAA!!!!! ZAAAAAABIIIIIIIJĘEĘĘĘĘĘĘĘ WAAAAAAAAAAAS!!!!!!!!!!!!.- James darł się tak, że one na pewno go usłyszały. Zresztą tak jak cały hotel. Próbował zmyć farbę ale Nicole miała racje, ona jest zwykła. Zdenerwowany na puścił wodę do wanny i zdjął ubranie. Zauwarzył, że nie ma jego żelu pod prysznic. Zawinął się ręcznikiem i poszedł do Logana czy nie ma drugiego. Szatyn odpowiedział, że nie ale niech sprawdzi u Carlosa. James otworzył drzwi od ich apartamentu i rozejrzał się czy nikogo nie ma w holu. Zamknął za sobą drzwi i zapukał do drzwi na przeciw. Nikt mu nie otworzył, więc zawrócił żeby nie stać na środku w samym ręczniku. Pociągnął za drzwi od swojego apartmentu i zorientował się, że.... był zamknięte!!! Ktoś zakradł się do niego od tyłu, ściągnął z niego ręcznik i uciekła. Chłopak walił najmocniej jak potrafił w drzwi ale nikt mu nie otwierał. Stał tam całkiem nagi z różowymi włosami.


** Chwilę wcześniej**

-Nina jak James się dowie, że wam pomagam to mnie zabiję.- Mówił Logan chowając Ninę za swoim łóżkiem. Jak tylko Maslow wyszedł ona zakluczyła drzwi od ich apartamentu.
-Cicho siedź. Za chwilę Justa zabierze mu ręcznik i wejdzie tu przez okno. Za kilka godzin go wpuścimy, oddamy żel i powiemy mu uroczyście, że to nie jest nawet koniec części pierwszej.- Zaśmiała się Nina i w tym momencie przez okno weszła Justine.
-Jak ty to zrobiłaś?! Jesteśmy na ostatnim piętrze!- Krzyknęła Elena, która przez cały ten czas się przysłuchiwała,
-Ma się ten talent.- Zaśmiała się złowieszczo Justa i pomachała wszystkim przed oczami ręcznikiem Maslowa.
-Jak dzieci.- Powiedziała Nicole wchodząc do pokoju.- To na prawdę konieczne?
-TAK!- Powiedziała Nina razem z Justine. Czerwona nic nie odpowiedziała tylko wróciła do swojego pokoju karmić bliźniaki. Nie mogła nic zrobić. Dziewczyny jej nie pozwalają, a jej ukochany stoi teraz waląc w drzwi całkiem goły z różowymi włosami. I jeszcze one mówią, że to nie koniec. Niestety nie chcą powiedzieć co jeszcze wykombinowały. Usłyszała jak jakaś baba z dołu nawija na swoim balkonie znajomym jaki to wspaniały ten hotel i jaka w nim cisza. Nagle obudził się w niej szatański plan. Otworzyła okno i najgłośniej jak się dało włączyła koncert The Offspring. Od razu baba się zamknęła i wróciła do środka.

**Dwie godziny później oczami Jamesa**

Siedziałem pod drzwiami całkiem goły. Pokojówka się na mnie dziwnie gapiła. Jakby chciała mnie zgwałcić wzrokiem. Zabiję Ninę i Justine. W końcu drzwi się uchyliły, a przez nie ktoś podał mi ręcznik. Szybko się zawinąłem i drzwi otworzyły się do końca. Zobaczyłem roześmiane Justine i Nine.
-Mogłyśmy ci zrobić zielone włosy. W tych ci nie do twarzy.- Powiedziała Nina.
-A właśnie. To nawet nie jest połowa zemsty.- Justine zaśmiała się złowieszczo i rzuciła mi mój żel. Dziewczyny poszły do siebie, a ja od razu udałem się do łazienki zrobić coś z sobą. Ubrałem się i założyłem czapkę. Wychodząc z łazienki natknąłem się na Logana.
-Stary w czapce ci nie do twarzy.- Zaśmiał się szatyn i zabrał moją czapkę. Zanim co kolwiek zrobiłem on już siedział zamknięty w łazience. Zajebiście. To była moja ostatnia czapka. Co ja teraz zrobię z głową?
Poszedłem do swojego pokoju, gdzie zastałem Nicole, Sam i Davida. Przytuliłem na raz całą trójkę i usiadłem obok mojej ukochanej.
-Wiesz mimo tych włosów nadal jesteś najprzystojniejszym chłopakiem na ziemi.- Powiedziała słodko, a ja ją pocałowałem. Zawołaliśmy Alexę i całą 7 (ja, Nicole, Sam, David, Alexa, Logan i Elena) poszliśmy do apartamentu na przeciw i zaskoczyliśmy małą Holland skromnym przyjęciem urodzinowym.
----------------------------------------------------------------
Hah. Zemsta dziewczyn będzie hardcorowa więc się szykujcie :) Urodziny Alexy opiszę w następnym rozdziale bo teraz jestem wykończona.

Papatki
Nicole:**

piątek, 5 lipca 2013

rozdział 89

**Kilka godzin później**

-No James!- Poganiałam go kiedy on zajmował łazienkę. W końcu wyszedł, a ja wlazłam do łazienki. Zostały 2 godziny do zlotu. Wykąpałam się i zaczęłam suszyć włosy. Zakręciłam je na lokówce dzięki czemu miałam mocne, czerwone loki. Spiełam je lekko u góry zostawiając większość włosów rozpuszczoną. Włożyłam sobie czarną różyczkę za ucho i zajęłam się makijażem. Pomalowałam usta czerwoną szminką i nałożyłam odrobinkę czarnego i czerwonego cienia do powiek.
Założyłam zestaw, który kupiłam po południu i byłam prawie gotowa. Popryskałam się perfumami i wyszłam z łazienki.
-Łoo rany.- Powiedział James i.... padł. Dosłownie padł na podłogę.
-Logan!- Wrzasnęłam, a po chwili przyszedł szatyn.
-Tak?- Zapytał.- Fajnie wyglądasz.- Uśmiechnął się.
-Dzięki. Możesz ocucić Jamesa? Będę go potrzebowała bo w końcu jedzie ze mną. Zostało nam do wyjścia.- Spojrzałam na zegarek.- Jakieś 30 minut, a on jeszcze jest nie gotowy.
-Dobra ja się nim zajmę.- Powiedział i zaczął szarpać Jamesa za ramie. Gdy to nie poskutkowało walnął go z liścia.
-Ałłłł! Za co?- Mój mąż się podniusł do pozycji siedzącej.
-Wstawaj. Masz 25 minut i wychodzimy.- Powiedziałam i poszłam do Eleny.
-Hej kochana.- Powiedziałam wchodząc do pokoju jej i szatyna.
-Hej. Bosko wyglądasz.- Uśmiechnęła się do mnie.
-Dziękuję. Ten zlot jest dla mnie bardzo ważny. Chcę zrobić wrażenie na swojej starej klasie. Chcę pokazać, że coś osiągnęłam.
-Słuchaj. Nie musisz im nic udowadniać. ale jeżeli chcesz do wiedz, że z takim wyglądem i z takim mężem jak James masz to jak w banku.- Usiadła na łóżku, a ja obok niej.
-Wiem ale chcę żeby wszystko było idealnie. Chcę być tym razem lepsza. Lepsza od tych wszystkich, którzy mi dokuczali.
-Jesteś lepsza. Nieważne co kto pomyśli. My WSZYSCY wiemy, że jesteś wspaniała, że żadna wredna idiotka z twojej starej klasy nie jest lepsza od ciebie. Jesteś ładna, miła, inteligentna, masz Jamesa i nas. Oni nie dorastają ci do pięt.- Uśmiechnęła się Elena, a ja ja mocno przytuliłam.- Dobrze już bo się rozkleisz, a masz bardzo ładny makijaż.- Zaśmiała się, a ja się od niej odsunęłam.
-Zajmiesz się bliźniakami i Alexą?- Zapytałam.
-Jasne. Możesz na mnie liczyć.
-Dzięki.- Powiedziałam i wstałam. Zostało 5 minut do wyjścia.- Ja lecę. Pa
-Pa i powodzenia.- Powiedziała, a ja wyszłam z pokoju. w korytarzu stał gotowy James. Miał na sobie ciemne spodnie, białą koszulę i czarną marynarkę.
-Idziemy piękna?- Zapytał biorąc mnie pod rękę.
-Idziemy.- Odpowiedziałam i zeszliśmy na dół gdzie czekała taxówka. Podjechaliśmy pod moją starą szkołę idealnie o 19. Ze środka było już słychać muzykę. Zapłaciliśmy kierowcy i wyszliśmy z pojazdu. James złapał mnie za rękę i ruszyliśmy w stronę wejścia. Minęliśmy sekretariat i skręciliśmy w prawo idąc obok parkietu gdzie odbywały się zawsze wszystkie apele. Szliśmy przed siebie aż doszliśmy do końca korytarzu. Skręciliśmy w lewo i zobaczyliśmy wielką salę gimnastyczną ozdobioną balonami i serpentynami. Pośrodku było 18 osób. Kilka z osobami towarzyszącymi. Od razy wszystkie oczy skierowały się ku naszej dwójce. Podeszliśmy do nich uśmiechnięci.
-NICOLE!- Wrzasnęło kilka dziewczyn i mnie przytuliły przez co musiałam puścić rękę Jamesa.
-Hej.- Zaśmiałam się.-Zmieniłyście się. Niech zgadnę. Agata, Zuza, Wiktoria, Nikola, Martyna, Wiktoria (2), Nikola (2) i Natalka. Dawno was nie widziałam.- Przytuliłam każdą po kolei.
-Jak tam ci się w życiu ułożyło co?- Zapytała Agata patrząc na Jamesa.
-No więc mieszkam w LA z przyjaciółmi, to jest mój mąż James, który mieszka z nami. Od razu mówię, że mówi tylko po angielsku. I co jeszcze. A tak. Mam dwójkę dzieci, i za kilka miesięcy będę ciocią.
-WOW.- Powiedziała Zuza.- Poznaj mojego narzeczonego. To jest Kyle.- Przedstawiła mi wysokiego blondyna stojącego obok niego.
-Hej.- Uścisnęłam jego dłoń. Mówiłam po angielsku domyślając się, że jest z zagranicy
-Hej.- Odpowiedział w tym samym języku.
-Nicole siema.- Podeszli do mnie chłopacy.
-Hej. Wy też się zmieniliście. Hymm. Bartek, Daniel, Damian, Łukasz, Radek, Jasiek i Karol?
-Zgadłaś.- Powiedział Bartek.- Dawno cię nie widzieliśmy. Nawet przez myśl nam nie przeszło, że możesz mieć męża i dzieci.- Spojrzał na Jamesa, który stanął  bliżej mnie i objął mnie ramieniem. Zazdrośnik. Zaśmiałam się w duchu i spojrzałam na chłopaków.
-A wam jak się układa?- Zapytałam tym razem po angielsku. Ciekawa jestem czy ta banda nieuków cokolwiek zrozumie.
-Sprawdzasz nas? Nie ładnie. Tak nauczyliśmy się angielskiego.- Powiedział Karol.- A co do twojego pytania. To ja nadal nie znalazłem dziewczyny ale jestem trenerem polskiej drużyny piłkarskiej.
-Ja nadal jestem z Sophie.- Powiedział Radek i objął drobną, piegowatą brunetkę i błękitnej sukience.
-Wow. Pierwszy raz się do mnie odezwałeś. Przez dwa lata w ciągu, których byliśmy w jednej klasie nawet się do mnie nie odezwałeś.- Zaśmiałam się.
-Taa. Wtedy mało mówiłem.- Uśmiechnął się chłopak.
-No, a wracając do twojego pytania. Ja mam dziewczynę, która akurat jest u swojej rodziny, Bartek rozgrzewa publikę przed koncertami Iron Maiden grając na gitarze, Daniel jest księgowym, Łukasz jest krytykiem filmowym, a Damian nadal jest głupim idiotą bawiącym się dziewczynami jak jakimiś lalkami.- Powiedział Jasiek, a ja spojrzałam na Damiana. Był moim pierwszym chłopakiem i zabawił się mną tak jak Jaś powiedział. Jak jakąś lalką.
-Czyli wiele się nie zmieniło.- Nie zabrałam wzroku z Damiana, który wpatrzony był w swoje buty. Podniósł głowę, a w jego oczach zobaczyłam coś jakby skruchę? Żal? Nie wiem i nie obchodzi mnie to.
-Możemy pogadać?- Zapytał cicho.
-No dobraaa.- Powiedziałam, pocałowałam Jamesa i zostawiając go z tą bandą świrów i powędrowałam za Damianem. Kiedy byliśmy kilka metrów od wszystkich chłopak zaczął rozmowę.
-Przepraszam cię za tamto.
-Za co? Za to, że zrobiłeś mi nadzieję bycia z tobą? Że przy ludziach unikałeś mnie jak ognia? Że będąc ze mną flirtowałeś z inną? Że robiłeś mi aferę z byle powodu? Czy za to, że zerwałeś ze mną kiedy leżałam w szpitalu?- Zapytałam go z kamienną twarzą.
-Za wszystko.- Spojrzał w podłogę.- Byłem idiotą. Teraz widzę co traciłem.- Uśmiechnął się i chciał złapać mnie za rękę. Szybko się wyrwałam i odeszłam kilka kroków.
-My już nie mamy o czym gadać. Zrozum dla mnie to już temat zamknięty. Jesteś dla mnie nikim. Kocham Jamesa, swoich przyjaciół, swoją rodzinę i swoje dzieci.
-Przecież ty nie masz rodziny.
-Mam. Mam rodzinę, mam przyjaciół, mam swoje życie. I jestem w nim szczęśliwa.- Odwróciłam się i odeszłam w stronę Jamesa. Stał z chłopakami przy barze i pili. Chłopacy... Westchnęłam i już miałam tam iść kiedy zatrzymał mnie piskliwy, wnerwiający głos.
-No, no. Kto się tu pojawił. Szara myszka postanowiła się odwalić i przyjść na zlot co?- Zaczęła się wyśmiewać Wiktoria (3). Wyglądała jak jakaś dziwka. Przefarbowała się na blond i założyła sukienkę, która równie dobrze mogła by być ścierką lub opaską na brzuch bo nie zasłaniała ani tyłka ani biustu.
-No ona przynajmniej nie wygląda jak z pod latarni. Weź się zamknij i wracaj do swojego burdelu chociaż i tam pewnie cię nie chcą.- Podeszła do nas Olivia
-Zamknij się dresie, a ty Nicole, co? Przegarbowałaś włosy na oczojebny kolor i myślisz, że jesteś taka super?
-A spierdalaj gdzie pieprz rośnie.- Powiedziałam, a ona odeszła.- Olivia hej.- Przytuliłam dziewczynę.
-Ślicznie wyglądasz.- Powiedziała.
-A ty bosko.- Odpowiedziałam uśmiechnięta widząc jej zieloną sukienkę do kolan i wysokie czarne szpilki.
-Dzięki. A co tam u was?
-Justine i Nina są w ciąży, Sam i David coraz więcej się uczą.... A właśnie będę musiała z Jamesem pomyśleć nad Chrzstem dla nich. Ej jakby James się zgodził to będziesz chrzestną dla Davida? Dla Sam poproszę Elene, a ojców chrzestnych to pewnie Logan i... Nie wiem. Może twój narzeczony?
-Spoko. To będzie dla nas zaszczyt.- Zaśmiała się dziewczyna.
-Super. Dam ci znać jak wrócimy z urlopu. Później jedziemy jeszcze do Hiszpanii.
-Uuuu Ale wakacje. No, no. Dobra to ja lecę przywitać się z innymi, a ty leć do Jamesa bo już się upił z chłopakami.- Zaśmiała się Olivia.
-O nie.- Mruknęłam i poszłam do barku.
-Hej kicia.- Uśmiechnął się Maslow. Nie wyglądał na upitego.
-Hej.- Podeszłam do niego bliżej i mocno się w niego wtuliłam. Chłopak był lekko zaskoczony ale szybko odwzajemnił uścisk i pocałował mnie w głowę. W tle poleciała wolna muzyka. Odsunęliśmy się od się od siebie.
-Chcę pani zatańczyć?- Zapytał chłopak szarmanckim głosem.
-Chętnie kochany.- Uśmiechnęłam się. Poszliśmy na środek sali. Chłopak objął mnie z talii, a ja zawiesiłam swoje ręce na jego szyi. Patrzyliśmy sobie w oczy. Zupełnie jak prawie rok temu. Na jego urodzinach. Od tamtego czasu tyle się zmieniło. Nigdy nie przypuszczałabym, że ten chłopak zostanie miłością mojego życia, zostanie moim mężem i ojcem moich dzieci. Wtedy też tak nie myślałam. Teraz wiem. Wiem na sto procent, że to ten jedyny. 16 lipca. Tyle się od tamtego czasu zmieniło. Poznaliśmy się 4 ale to od 16 zaczęłam czuć, że bez niego to już nie będzie to samo.
-Kocham cię.- Powiedział chłopak nachylając się d ku mojej twarzy. Dzieliły nas milimetry.
-Ja ciebie też kocham.- Szepnęłam, a on mnie pocałował. Już nie raz się całowaliśmy ale nie tak. To było coś innego. Coś niesamowitego. Nigdy się tak nie czułam. Jakby to był nasz pierwszy pocałunek. Po jakimś czasie się od siebie odsunęliśmy. Patrzyliśmy sobie w oczy tańcząc. Piosenka się skończyła, a my podeszliśmy do baru. Wypiliśmy po drinku i w głośnikach rozbrzmiało... elevate XD James jak to on.Od razu pobiegł po mikrofon i śpiewał na żywo swoje kwestie. Wszystkie dziewczyny zaczęły piszczeć. Chyba dopiero teraz zajarzyły, że to TEN James :). Wszyscy chłopacy stali pod ścianą i gapili się z zazdrością. A zwłaszcza Damian. Dobrze mu tak. Gdy mój mąż skończył śpiewać dziewczyny zażądały bisu.
-No dobra. Zaśpiewam wam jeszcze ale pod warunkiem, że zaśpiewa ze mną moja ukochana Nicole!- Powiedział do mikrofonu, a dziewczyny zaczęły klaskać. Zaśpiewałam z Jamesem piosenkę Mirrors i kilka innych. Wyszliśmy ze szkoły odprowadzani oklaskami i gratulacjami. Jest w pół do 12 w nocy. Jest bardzo zimno. James nałożył na mnie swoją marynarkę.
-Teraz tobie będzie zimno.- Powiedziałam
-Mną się nie przejmuj.- Objął mnie ramieniem, a ja wtuliłam się w jego marynarkę i ramie jednocześnie. Oparłam o niego swoją głowę.-Dobrze się bawiłaś?
-Z tobą? Oczywiście. Było wspaniale. Świetna zabawa. I widziałeś miny dziewczyn jak zacząłeś śpiewać? Normalnie pożerały cię wzrokiem.- Zaśmiałam się, a chłopak ze mną.
-Ale pamiętaj, że jestem tylko twój.- Chłopak mocniej mnie objął.
-Pamiętam.- W świetnych nastrojach doszliśmy do hotelu. Weszliśmy na nasze piętro i cicho otworzyliśmy drzwi od pokoju. Wykąpaliśmy się w łazience (tak możecie mieć skojarzenia ludzie XD) i położyliśmy się do łóźka.
-To był wspaniały dzień.- Powiedziałam siadając okrakiem na swoim ukochanym. Nachyliłam się nad nim i namiętnie się pocałowaliśmy........

**Następnego dnia**

Obudziłam się wtulona w tors Jamesa. Otworzyłam oczy i spojrzałam na swojego księcia z bajki. Wszystko byłoby pięknie gdyby jego włosy łącznie z grzywką (tak ludzie, w moim opowiadaniu James nadal ma grzyweczkę) były RÓŻOWE!!!!!

----------------------------------------------------------------
Pahahahahha. Jak wam się podoba? Ja mam wyjątkową wenę :) Coś dłuuuuuugi ten rozdział mi wyszedł :) Mam nadzieję na pozytywne komentarze.

Papatki
Nicole;**

czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział 88

Haha. Rozdział specjalnie dedykuję Justine i Ninie, które cały czas próbowały wyciągnąć ze mnie info i i tak dużo wyciągnęły xd
Ps Nina jak tam się sprawuję twoja maszyna Pena 2000????
---------------------------------------------------------
Obudziło mnie szturchanie w ramię. Zaspana otworzyłam oczy. Przed sobą zobaczyłam Logana. No tak. Kto inny mógłby mnie obudzić o tej porze.... Dobra nie mam bladego pojęcia, która jest godzina ale to nie jest ważne
-Co chcesz?- zapytałam z powrotem zamykając oczy i wtulając się mocniej w tors Jamesa.
-Wstawaj! Jest 12!!- Wrzasnął Henderson czym obudził Jamesa.
-TY!!!!!!!!- Wrzasnął mój mąż. Oj teraz się zacznie.
-Ja?- Logan próbował zgrywać niewiniątko.
-Tak ty.-Maslow się na niego ,,rzucił" i zaczęli się tarzać po podłodze. Udało mi się jakoś ich rozdzielić. Usiadłam ja Hendersonie a James przytrzymał jego ręce. Sięgnęłam po czerwony flamaster i napisałam mu na czole ,,uwaga! Budzik!"
-Kurwa.- Zaklnął chłopak.
-A ja Nicole.- Zaśmiałam się i z niego zlazłam. Logan pobiegł do łazienki zmazać napis ale mu się nie udało.- James!- W pewnej chwili mnie coś olśniło.
-No co?- Zapytał chłopak siadając na łóżku.
-Jutro jest pierwszy lipca! Urodziny Alexy!
-A no faktycznie! Zbieraj ludzi i do sklepu!
-Ej zaczekaj. Jestem ciekawa... Co ty wczoraj zrobiłeś, że nasze dwie parki siedziały cicho?
-Emm. No jeżeli chodzi o Justine i Kendalla to nie było trudno. Po prostu przekręciłem zawory tak, że leciała im tylko zimna woda. Tak żeby ich trochę ostudzić. A jeżeli chodzi o Ninę i Carlosa to na korytarzu znalazłem but Losa i bez wchodzenia tam rzuciłem nim na oślep. Chyba niechcący trafiłem w ,,małego Pene"- Powiedział, a ja wybuchłam śmiechem.
-Kocham cię.- Powiedziałam wtulając się w jego umięśniony tors.
-Też cię kocham kicia.- Siedzieliśmy tak jakiś czas. Po pewnym czasie się od niego odsunęłam.
-Potrzeba coś wykombinować na urodziny Alexy.- Powiedziałam i spojrzeliśmy siebie wymownie w oczy.
-Looogaaaan?- Zawołaliśmy razem i pobiegliśmy do pokoju Hendersona i Eleny. 
-Co?- Zapytał krzyżując ręce na piersi.
-Wiesz,  że cię uwielbiamy racja?- Zaczęłam się mu podlizywać.
-Co chcecie?
-Zajmiesz się dziś Alexą, Sam i Davidem? Ploooseeee. Musimy jechać do centrum. Mała Holland ma jutro urodziny.
-Dobra ale tylko ze względu na nią.- Powiedział po chwili.
-Dzięki. Elena szykuj się.- Powiedziałam do blondynki, która wyszła z łazienki ubrana w luźną koszulkę z sercem i krótkie spodenki z flagą amerykańską.
-Spoko. Jeszcze tylko wezmę telefon i jestem gotowa ale ty chyba w piżamie nie pójdziesz nie? - Zaśmiała się patrząc na mnie. No tak. Jestem jeszcze w piżamie.  Poszłam szybko do pokoju po ciuchy i zajęłam łazienkę. Po 15 minut wyszłam już gotowa.   
-WOW.- Powiedział James. Chyba mu się mój strój spodobał bo gały mu prawie wyskoczyły z oczodołów.
-Uznam to za komplement.- Zaśmiałam się.- Teraz idziemy po Schmidt'ów i Penów.
-Że ja mam też iść?- Zapytał przerażony chłopak.
-Boisz się?
-Oni mnie rozszarpią po wczorajszym.- Przełknął głośno ślinę.
-Nic ci nie zrobią.- Zaśmiałam się i wyszliśmy w trójkę z apartamentu. Weszliśmy do pokoju naszych gołąbków. Z łazienki akurat wyszła Justine.  
-MASLOW!!!!!!- Wrzasnęła i rzuciła się na mojego męża. W ostatniej chwili ją złapałam.
-Zero bójek!- Powiedziałam z lekko podniesionym głosem.
-Pff.- Justine oparła się o ścianę.
-Wszyscy do mnie!!!- Krzyknęłam i wszyscy stanęli przede mną.- No więc tak. Jutro są urodziny Alexy. Wymyśliłam, że zrobimy mini imprezę tutaj, a później zabierzemy ją do Oliwskiego Zoo. Teraz ruszcie tyłki bo jedziemy do centrum handlowego po prezenty. Do tego muszę kupić jakieś buty do sukienki. Dziś zlot, a ja zaczynam panikować.
-Spokojnie Nicole. Wszystko będzie okey, a teraz zbieramy się i jedziemy.- Powiedziała Nina.- A z tobą się jeszcze policzymy.- Wskazała na Maslowa, a on się schował za mną.
Zeszliśmy na dół i wezwaliśmy dwie taxsówki. Po chwili byliśmy pod wielkim centrum handlowym. Podzieliliśmy się na 3 grupy. Ja i James. Kendall i Carlos. Elena, Nina i Justine. Elena musi jeszcze kupić coś od Logana. Chodziłam z moim ukochanym po sklepach i zastanawialiśmy się co kupić. W końcu wpadłam na pomysł.
-Wiem.-Stanęłam nagle.
-Co wymyśliłaś?
-Alexa lubi czytać tak? Ja ją nauczyłam czytać po polsku więc kupmy jej wszystkie części ,,Felix, Net i Nika". Czytałam to w jej wieku. Myślę, że się jej spodoba.
-Jesteś genialna.- James pocałował mnie w policzek. Poszliśmy do empika i kupiliśmy całą serię książek Rafała Kosika.
-To teraz buty!- Ucieszyłam się i pociągnęłam chłopaka w stronę mojego ulubionego sklepu. Po godzinie zobaczyłam śliczny zestaw. Mam gdzieś, że już mam sukienkę. Wzięłam ów zestaw i poszłam do przymierzalni. Po chwili wyszłam, a Jamesowi kopara opadła. Wyglądałam ślicznie.
Kupiłam ten zestaw i poszliśmy obok fontanny gdzie czekała reszta. Pojechaliśmy do hotelu i w pokoju Niny, Carlosa, Justine i Kendalla schowaliśmy prezenty. Justa cały czas dziwnie się uśmiechała. Poszłam z Jamesem i Eleną do pokoju gdzie Logan i Alexa karmili dzieci.
-Wujku?- Do Jamesa podeszła Alexa.
-Tak mała?
-Ciocia Justine dzwoniła do mnie jakiś czas temu, że mam coś schować do twojej walizki...- Nie dokończyła bo on pobiegł do nas do pokoju.
-Co kazała ci tam włożyć?
-Pieluchy Sam i Davida....
------------------------------------------------------------------
Rozdział lekko wymuszony bo Justine mnie cały czas popędza. Dorwę cię kiedyś!!!!!

Papatki
Nicole:**

poniedziałek, 1 lipca 2013

Rozdział 87

**Następnego dnia**

Obudziłam się dość wcześnie bo o 7 rano. Zaczęłam szturchać Jamesa w ramie.
-Delikatniej budzić nie możesz?- Zaśmiał się chłopak mocno mnie do siebie przyciągając.
-Nie.- Cmoknęłam go w usta i wstałam z łóżka. Podeszłam do szafy, z której wyciągnęłam ciuchy na dziś. Poszłam do łazienki się przebrać, uczesać itp. Wróciłam do pokoju, gdzie był już ubrany James.
-To, o której mamy wylot?- Zapytałam biorąc do ręki torebkę i wrzucając do niej takie rzeczy jak telefon, słuchawki i dwa smoczki jakby dzieci zaczęły płakać w samolocie.
-Za jakieś dwie godziny.- Odpowiedział Maslow i chwycił mnie za rękę przyciągając do siebie.- Teraz mi pani nie ucieknie.- Uśmiechnął się łobuzersko.
-A czemu miałabym panu uciekać?- Spojrzałam na niego spod mojej czerwonej grzywki przygryzając dolną wargę.
-Niech pani mi to powie.- Zaśmiał się chłopak i zanim coś odpowiedziałam wpił się w moje usta. Po jakiś 20 minutach zeszliśmy uśmiechnięci na dół. W korytarzu zaówarzyłam kilka dużych bagaży. Pewnie wszyscy przygotowują się po woli do wyjazdu. Weszłam do kuchni, gdzie była cała reszta BTR'u z dziewczynami, Alexa i Dexter.
-Hej.- Powiedziałam i usiadłam na blacie obok gotującego Holland'a - Co tam pichcisz na dzisiaj.- Uśmiechnęłam się słodko.
-Tajemnica.- Odpowiedział roześmiany Dex.
-Wrrrr.- Zeskoczyłam z blatu i wyjęłam swój telefon, który zaczął dzwonić. - Halo? (...) Tak będę. (...) Tak też się za wami wszystkimi stęskniłam. (...) Nie Ady chyba nie będzie. (...) Olivia będzie na sto procent. Ona by tego nie przegapiła. W końcu trzeba sprostować kilka spraw. (...) Spoko to do zobaczenia (...) Narka.- Rozłączyłam się i schowałam telefon. Wszyscy oprócz Niny i Carlosa dziwnie się na mnie gapili.- No co?
-Dawno nie słyszeliśmy jak gadasz po polsku.- Powiedział James.
-Tak dawno nie używałam tego języka.
-A z kim gadałaś?- Zapytała Justine.
-Z taką dziewczyną. Stara znajoma z klasy.- Odpowiedziałam.
-Dobra siadać bo śniadanie gotowe.- Powiedział Dexter i postawił na stole talerze z jajecznicą.
-A gdzie reszta Offa?- Zapytałam
-Śpią. Ja wstałem wcześniej żeby przygotować Alexe i odwieść was na lotnisko.- Odpowiedział Holland i sam usiadł żeby zjeść śniadanie. Po posiłku James poszedł po nasz bagaż, a ja włożyłam bliźniaki do dwóch nosidełek. Całą paczką wyszliśmy przed dom gdzie zapakowaliśmy się do samochodu Dextera. Był ośmioosobowy więc Nina trafiła na kolana Carlosa, Alexa na kolana Jamesa, David na moje, a Sam na Eleny. Wszystkie bagaże (ledwo) zmieściły się do bagażnika. Na lotnisku pożegnaliśmy się z Dexterem i wsiedliśmy do samolotu. Zaraz po wystartowaniu wzięłam Davida z miejsc, na które kazali nam je posadzić i posadziłam go sobie na kolana. James zrobił to samo z Sam. Całą drogę romawialiśmy plan w Polsce i doszliśmy do wniosku, że zatrzymamy się w hotelu, jutro pojedziemy na zlot, a po jutrze w każdej innej wolnej chwili oprowadzimy Alexe po Polsce. Później za to wylot do Hiszpanii! A tam się zobaczy co będziemy robić :). Po kilku godzinach wylądowaliśmy. Chwyciliśmy za bagaże i pojechaliśmy taxówkami pod hotel. Podeszłam pod recepcje.
-Dzieńdobry.- Powiedziałam po polsku do pani za ladą.
-Dzieńdobry. W czym mogę pomóc?
-Potrzebujemy pokoi dla 9 osób. Najlepiej żeby były również dwa łóżka dla dzieci.
-Rozumiem. Jeden pokój 5 osobowy z dwoma łóżeczkami dla dzieci i jeden pokój 4 osobowy. - Kobieta podała mi kilka kart do pokoi. -Życzę udanego pobytu.
 -Dziękuję.- Powiedziałam i odeszłam w stronę foteli gdzie siedzieli pozostali.- Mamy dwa pokoje. Elena, Logan i Alexa ze mną, Jamesem i Dzieciakami a reszta w drugim pokoju.- Rozdałam karty do pokoi i pojechaliśmy windą na ostatnie piętro. Nasze pokoje były na przeciw siebie więc nie będzie problemu. Otworzyłam drzwi do naszego pokoju i weszłam do środka. Było cudnie. 
Pokoje były świetne


A łazienka wręcz boska.


W naszym apartamencie były 3 pokoje (takie same) i łazienka. W jednym pokoju ustawiono dwa łóżekcza dla dzieci. Od razu położyłam tam dzieciaki i walnęłam się na łóżko. Jutro zjazd a mi się nic nie chce. Alexa zajęła pokój obok mnie i Jamesa, a Elena i Logan naprzeciw jej. Jest 15 więc dobrze by było pokazać Alexie kawałek Gdańska. Wstałam z łóżka i poszłam się ogarnąć po podróży. James zapakował dzieci do nosidełka (najpierw je karmiąc mlekiem z butelki). Zawołałam Alexe i poszliśmy w trójkę zwiedzać Gdańsk. Pokazałam jej kilka ciekawych miejsc i fajną lodziarnie, w której zamówiliśmy pyszne pucharki lodowe. Po kilku godzinach wróciliśmy do hotelu. Od razu wpakowaliśmy się do pokoju Niny, Losa, Kenda i Justy. Weszłam pierwsza. Pokój mieli taki sam jak my. Od razu po wejściu usłyszałam dwuznaczne dźwięki z łazienki i pokoju.
-Co to?- Alexa chciała wejść do pokoju.
-Nie.- Wzięłam ją za rękę i wyciągnęłam z pokoju przeszkadzając tym samym Jamesowi z bliźniakami do niego wejść. Wróciliśmy do pokoju gdzie kazałam Alexie się położyć. Dexter by mnie zabił gdybym musiała jej tłumaczyć co robili wujek Kendall z ciocią Justine i wujek Carlos z ciocią Niną. Po chwili ich jęki było już słychać w naszym pokoju. Ja im kiedyś coś zrobie. Z Jamesem położyliśmy bliźniaki spać, a ja poszłam wziąć kąpiel i przygotować się do snu. Kiedy wróciłam na moim łóżku siedziała Alexa.
-Ciociu co to jest?- Zapytała mała
-To wyjaśni ci twój tata w domu. A teraz idź spać.
-Dobrze ciociu.- Powiedziała i poszła do siebie. Po chwili przyszedł James.
-Uciszyłem ich tam.- Powiedział z rozbawieniem. Nie wiem jak on to zrobił ale wole nie wiedzieć xd.- Kocham cię.- Powiedział i mnie namiętnie pocałował. Jego ręce wędrowały po moich plecach......
--------------------------------------------------------------
Phahaha. Rozdział pisany przy rozmowie z Justine i Niną. Dziewczyny rozwalacie mnie xd

Papatki
Nicole;**